Menu

    
 
   Pamięć i zapomnienie

W maju 1945  Europa  świętuje zakończenie II wojny świowatej, lecz dla ogromnej liczby ludzi następuje kolejna odsłona wojennych dramatów. Ucieczki, wywózki, przymusowe przesiedlenia – cierpią w nich zwłaszcza kobiety i dzieci, gdyż większość mężczyzn służy jeszcze w wojsku. Ludność niemiecka wypędzona zostaje  z terenów nazywanych przez propagandę komunistyczną Ziemiami Odzyskanymi. Jednym z takich miejsc jest Jugów – wieś na Dolnym Śląsku, przed 1945 r. Hausdorf, potem przez krótki czas Domowice.

 
 
Armia Czerwona zajmuje te okolice bez walki dopiero po kapitulacji III Rzeszy w maju 1945 r. Opuszczające swe domy Niemki stykają się z przybyszami z różnych rejonów Polski. Docierają tu wysiedlane z rodzinami Polki ze wschodnich terenów przedwojennej Rzeczpospolitej. Ich droga na zachód często prowadzi przez Syberię lub jest ucieczką przed czystkami etnicznymi na Ukrainie. Swojego miejsca szukają też osadnicy wojskowi zdemobilizowani z 1 i 2 Armii WP, osoby powracające z robót przymusowych w Niemczech, doświadczeni przez wojenny los ludzie z centralnej Polski. Do pracy w kopalniach władze komunistyczne sprowadzają przedwojennych polskich emigrantów ekonomicznych z Francji i Belgii.
       
 
Film Jugów. Pamięć i zapomnienie jest efektem pracy osiemnastu kobiet z Polski, Niemiec oraz Ukrainy. W lipcu 2010 r. przez dwa tygodnie studentki i badaczki z różnych dyscyplin – historyczki, antropolożki, filozofki, filolożki i socjolożki – prowadziły wywiady narracyjne. Wysłuchiwały opowieści kobiet pamiętających czasy przesiedlenia i pierwsze lata w Jugowie. Głównym zamierzeniem było poznanie mało w Polsce znanego rozdziału z historii powojennej trzech sąsiadujących ze sobą krajów oraz przemilczanego fragmentu kobiecej historii. Podstawowe zasady, którymi kierowały się członkinie grupy roboczej, to szacunek, otwartość i uważność w stosunku do rozmówczyń, nieocenianie ich wypowiedzi, nienarzucanie swoich wyobrażeń i opinii. Grupa robocza była wielonarodowościowa, dzięki czemu również  rozmówczynie chętnie mówiły o własnym pochodzeniu. Fragmenty wywiadów prowadzono w językach ojczystych rozmówczyń: po niemiecku lub ukraińsku.
 
Autorkami wszystkich nagrań były osoby niezwiązane profesjonalnie z produkcją filmów, niektóre z nich pierwszy raz trzymały w rękach kamerę. Zebrany materiał to ponad 40 godzin audiowideonagrań, kilkaset zdjęć i kilkanaście godzin audionagrań. Prezentowany film zawiera więc jedynie niewielką część opowieści mieszkanek Jugowa, wybranych pod kątem pamiętania i różnych form niepamięci o przymusowych przesiedleniach okresu końca wojny.
 
 
 
Cytaty z filmu:
 
Ojca mi zabrali na Sybir. Aresztowali, zabrali, w dzień przyszli Ruskie i zabrali. Zostali my z matką troje. Ja byłam najstarsza... Matka bardzo chorowała. Bardzo. Tak że nie mogłam się nigdzie ruszyć, bo ciągle była ubrana już na śmierć. A co ja miałam, szesnaście lat, trzeba było iść do tego kołchozu, do roboty, prawda, no i żeby jakiejś kartofli przynieść, żeby coś jeść zrychtować. A nocami robiłam przy żniwach, przy młockach... I takie moje było życie... Jak Stalin umarł, jak ojca puścili, a mamy siostry byli we Wrocławiu dwie..., wtenczas napisali, żeby my wyjeżdżali do Polski.
Stefania Kowalczyk
  
   
Z Wrocławia do Ludwikowic, do takiej stacji tutaj docelowej (potem szliśmy dalej pieszo) to jechaliśmy tydzień czasu... to była taka ciężka jazda, taka w nieznane. Tutaj jak przyjechaliśmy, to było w kwietniu, a przywitała nas taka sroga zima i taki srogi klimat. Wszędzie było biało, spod śniegu wystawały tylko śnieżyczki, których tam nie widzieliśmy u nas, i takie przebiśniegi różne. No i przyszliśmy do tego naszego domu, jeszcze Niemka mieszkała na górze...
 Janina Kopka
  
 
Oni tam chcieli Ukrainę i kazali nam, żeby my wyjeżdżali, w nieznane. Tutaj gdzieś była już Polska, bo już Polacy tutaj odbili, niby tutaj, niemieckie tereny, bo to przecież były wszystkie niemieckie tereny tutaj, a tam była właśnie ta Ukraina, i myśmy musieli uciekać i już, nie było innej rady.
Oni [Niemcy]tak samo mieli tyle czasu co my [Polacy z Ukrainy]. Powiedzieli, że transporty czekają na dworcu w Nowej Rudzie i zabierajcie się. I to tak samo jak myśmy mieli. Prędko, prędko, bo zabrać z domu meble to trzeba samochód duży, a tak na taki wózeczek to co tam można było wziąć? Prędko, co pościeli, co ubioru tyle zabierali i to wszystko było.
  Krystyna Szafrańska
  
 
 – A jakie domy tu pozostawiali, jakie meble, pamiętasz...
– A no tam były, to wybierali ludzie, które im sie podobało, wywozili sobie.
– A później były na boisku, były te no, meble składowali na boisku tutaj i ludzie przychodzili i sobie wybierali, nie
– No, bo po Niemcach jak zostały...
 Teresa Adamska, Helena Jerzak, Leon Hajzler
  
 
Na przykład tak jak mój tata, ci niemieccy górnicy to oni tu bardzo długo zostali. Duży wyjazd robił się w latach pięćdziesiątych, bo była taka alternatywa: przyjąć obywatelstwo polskie, albo przyjąć obywatelstwo NRD i zostać, albo wyjechać na Zachód...
 Ewa Brębor
 
 
Do Polski my przyjechali w 46 roku. To było akurat przed Wielkanocą. Tu takie mieszkali sąsiady, a my przyjechali przecież boso, goło i nago, jak to się mówi, nic... W drelichach my przyjechali, bez bielizny, bez niczego, dopiero tu nas ratowali. No to nam przynosiła sąsiadka w koszyczku jajka, dzbanek mleka i bochenek chleba na Wielkanoc. I tyle my mieli.
 Anna Długosz
  
 
 A nas było czworo, same kobiety. Bo ojciec był w Anglii, dopiero za rok i za dwa miesiące, dopiero przyjechał z Anglii. A myśmy sami, myśmy musieli... był koń i wół, bo to dawniej wołami robili... i to trzeba było zaprzęgnąć, wywieźć na wiosnę obornik, a góra tam była ogromna... i my baby, ciocia i ja, my się bali tego woła, ten koń taki stary był. Dobrze, że taki Niemiec był, młody chłopak, 15 lat, to nam pomagał.
 Kazimiera Ławrynowicz
  
 
A ludzie to różne byli... osiedleńcy, wysiedleńcy stamtąd, zza Buga, osiedleńcy tu, z Francji repatrianci, i taka była mieszanina, tak się nie bardzo ci ludzie ze sobą zgadzali. Często się sprzeczali, często się też... przemądrzali, ten Francuz elegancja Francja, ten zza Buga nic nie widział... Na zabawach się tłukli tak samo, bo się bardzo... jak się nie lubili, to się i pobili.
 Eugenia Gołaszewska
  
 
Na początku ciężko, ciężko było. Potem już jakoś to zaczęło się normować. Wie pani, prawdę mówiąc, to jeszcze do tej pory gdzieś takie zalążki są, że nie lubią jedni drugich.
Helena Grzesik
 
 
 








• Subskrypcja

Wpisz swj adres i zatwierd?aby otrzymywa?regularne informacje o nowociach na stronach eFKi

 
Proactive Reviews Does Proactiv Work
 Copyright © 2003 Fundacja Kobieca "eFKa"            projekt - Dominik Paszkiewicz, wykonanie -