|
Oj dzieje się sporo. W czerwcu przypłynły do Polski "Kobiety na falach", holenderska klinika aborcyjna na statku. Dzięki temu wydarzeniu zakurzona już i zapomniana niemal przez wszystkich kwestia aborcji została podjęta na nowo. Przed naszymi ocami przesuwały sie wyżyny i niżyny cynizmu i komizmu, Liga Polskich Rodzin zbijała z hukiem swój polityczny kapitał. Feministki pomagały i wspierały holenderską akcję, co widac na zadrzanych zdjęciach i w Pocztówce z Władysławowa. Zaraz potem młoda artystka określajaca sie jako feministka, zajmująca się w swoich pracach męskością, została skazana na pół roku prac społecznych za obrazę uczuć religijnych. "W takich klimatach to niedługo nie będzie można przejść przez skrzyżowanie, mając zbyt duży dekolt" denerwuje się jedna z subskrybentek listy dyskusyjnej Gender. O procesie przeciwko Dorocie Nieznalskiej pisze Iza Kowalczyk, określając go jako polowanie na czarownice.
A co słychać na południu naszego, opanowanego przez mentalność LPR-u, kraju? W krakowie pakuje sie w tarapaty galeria Burzym & Wolf, która przyjęła do siebie wystawę "Niech nas zobaczą". Właściciele wynajmowanego galerii lokalu oburzyli sie treścią wystawy. Homofobia ma się, jak widać, dobrze- patrz artykuł o krakowie jako "europejskim mieście homofobii". "Zadry" w ręce!
|