|
Zadra-grubaska (118 stron) to numer 30 i 31, wiosenny i letni w jednym opakowaniu. Niepostrzeżenie stuknął więc Zadrze kolejny jubileusz – 30, a nawet 31 wydanych numerów. To już osiem lat. Z tej okazji redakcja zafundowała Zadrze subtelny lifting.
Z okładki spojrzy na was pielęgniarka protestująca przeciwko głodowym pensjom w tym zawodzie, a numer otwiera rozmowa Beaty Kozak z pielęgniarką Agatą Kaczmarczyk, która najdłużej głodowała w Białym Miasteczku. Młode i bardzo młode feministki piszą o swoim feminizmie, a manifestantki opowiadają o manifach w swoich miastach – można poczytać i obejrzeć zdjęcia z manify śląskiej i łódzkiej. W dziale „Co się dzieje” – komentarze i analizy afery wokół Teletubisiów, seksafery w Samcoobronie, a także przewrotna prośba Bożeny Jawień o przykręcanie ultrakatolickiej śruby. Dział „Łuska z oka” pęka w szwach, a łuski spadają masowo z oczu. Przeczytacie m.in. o feministce, która trenuje boks, o bieszczadzkiej dziennikarce, która nie lubi słowa „baby”, o poszukiwaniach słynnych Polek do encyklopedii, o opłacalnym ojcostwie i o wegefeminizmie. W dziale kulturalnym m.in. tytuły „Polskie mordercze siostry”, „Literackie przyjaźnie kobiet” i „Bo we mnie jest gender”. Stara, dobra Matka Bolka doradzi wam, jak w tych ciężkich czasach być feministką i nie zwariować (zalecana jest mantra Om Kaczi Kaczi Kato Rydzu Koniu Lepe Won – działa na sto procent!).
|